1. Tajemnicze zniknięcie


    Data: 15.04.2018, Kategorie: Dojrzałe, Nastolatki, Autor: Man in black, Źródło: Pokatne

    Niebo nad miastem przybrało ciemną, atramentową barwę. Zapłonęły uliczne latarnie, tworząc wyspy światła w mroku spowijającym miasto. Na wybrukowanej kocimi łbami ulicy zatańczyły podejrzane cienie. Robert ukryty za firanką rozejrzał się w obydwie strony, po czym zasunął okno lekko postrzępioną zasłoną. Dziwnie się czuł w tym mieszkaniu. Nawet nie przypominał sobie czy kiedykolwiek wcześniej był w jakiejś kamienicy. Całe życie spędził w blokowisku, być może dlatego czuł się nieswojo w mieszkaniu z wysokimi sufitami i staroświeckimi sztukateriami. Na klatce schodowej echo niosło się jak w muszli koncertowej, a wszechobecny zapach starości, stęchlizny i uryny sprawiał, że czuł się tutaj obco. Nie pomagało kiepskie umeblowanie, na które składały się zdezelowane nadgryzione zębem czasu meble. Owe zęby czasu pracowały tutaj intensywnie. Zajrzał do dużej szafy z politurą na wysoki połysk umieszczonej w sypialni, w której schował czerwoną torbę adidasa. W środku znajdowało się czterysta tysięcy złotych. Tylko świadomość ich posiadana trzymała go na miejscu. Na szczęście był tutaj tylko na chwilę. Wystarczą dwa, góra trzy tygodnie i będzie mógł uciec z miasta przez nikogo nieniepokojony. Łysiejącemu właścicielowi kamienicy, o chytrych oczkach – który domagał się umowy na trzy miesiące — nałgał, że musi przez pierwszy miesiąc sprawdzić, jak mu się tutaj będzie mieszkało, płacąc przy tym wyższy czynsz niż według cen rynkowych. Robert domyślał się, że facet wziął go za frajera, ale ...
    miał to gdzieś. Z rozmyślań wyrwał go dzwonek do drzwi. Serce zabiło mu mocniej. Zerknął w stronę szafy, gdzie w torbie oprócz pieniędzy trzymał broń. Nikt z jego dotychczasowego życia nie miał prawa wiedzieć, że tu jest. Adrenalina utrudniała logiczne myślenie, ale udało mu się opamiętać i cicho ruszył w stronę drzwi. Zerknął przez wizjer i odetchnął z wyraźną ulgą, przekręcił zamek i otworzył je na oścież. Na wycieraczce stał Tadeusz, łysiejący właściciel kamienicy. Zupełnie jakby przyciągnął go myślami. „Przygotowaliśmy z żoną malutki poczęstunek, tak na dobry początek”, głos gospodarza brzmiał przymilnie, choć Robert nie miał ochoty na bliższe poznanie zarówno Tadeusza jak jego żony. Zaczął się wymawiać zmęczeniem i wszystkim, co przyszło mu na myśl. „Pan pójdzie, co tam. Napijemy się wódki, ot co”, zachęcał gospodarz, starając się jednocześnie zakryć lśniącą łysinę resztką włosów. Ostatecznie dał się namówić. Z jednej strony chciał to już mieć za sobą, a z drugiej skoro chcą go częstować wódką, czemu nie skorzystać? Po chwili ruszyli schodami na górę. Ledwie Tadeusz zamknął za nimi drzwi swojego mieszkania, krzyknął nadzwyczaj krzepko, „Maryśka, gościa mamy”, po czym zaprowadził Roberta do dużego pokoju i wskazał mu miejsce przy stole, na którym oprócz butelki wyborowej i kieliszków znajdowały się dwa talerze z zimną zagryzką. Robert przypomniał sobie jego słowa, „Przygotowaliśmy z żoną malutki poczęstunek” i zrozumiał, że to nie była fałszywa skromność. Stary sknera może i ...
«1234...25»