1. Plugawa Arleta (II). Nowe włosy


    Data: 15.04.2018, Kategorie: horror, duch, Zdrada, Brutalny Sex, Autor: Man in black, Źródło: Pokatne

    tutaj kadzidła, czy coś w tym stylu. Wpuściłem trochę świeżego powietrza. Nie mogłem jednak wietrzyć długo. Było zbyt chłodno. Wreszcie zostawiłem żonę w łóżku i poszedłem na dół. * Następnego dnia, Paulina czuła się trochę lepiej. Przekonywała mnie, że powinienem jechać do pracy i o nic się nie martwić. Powiedziała, że w razie czego zadzwoni do Róży, albo bliźniaczek, zresztą już podobno się umówiły. Uznałem, że ostatnio wszyscy mnie zapewniają, że nie powinienem się martwić. Ostatecznie zgodziłem się z nią. Zjadłem dwie grzanki na śniadanie i pojechałem. I tak czułem, że szef nie był zachwycony moim ostatnim telefonem. W pracy codzienna rutyna pozwoliła mi nieco odetchnąć. Zaskakujące było dla mnie, że jeszcze nie tak dawno, pragnąłem opuścić miasto za wszelką cenę. Męczył mnie miejski zgiełk, tłumy ludzi przepychających się na chodnikach, korki i reszta tego gówna. I nagle coś się zmieniło. Zacząłem czerpać przyjemność z przebywania wśród ludzi. Wokół tyle się działo, każdy gdzieś dzwonił, ludzie biegali za swoimi sprawami i wyglądało na to, że tutaj nie ma miejsca na opowieści z mchu i paproci. Cienie były bez szans z silnym oświetleniem jarzeniowych lamp. Nie starały się mnie dotknąć czy osaczyć. Nawet koleżanki z pracy plotkujące o wszystkim i o niczym, zdały mi się mniej irytujące. Po lunchu zadzwoniła Lucyna. Musiała się stęsknić. Nasze kontakty nigdy nie były tak intensywne. Trudno to zrozumieć, ale łatwiej było mi zdradzać żonę, kiedy robiłem to sporadycznie. Wtedy ...
    mogłem sobie wmawiać, że po prostu jestem mężczyzną i mam swoje potrzeby. Nie erotomanem, który biega z kutasem w garści gotów zajrzeć do każdej nory. Nawet jeśli robiłem to tylko z Lucyną, wolałem większy spontan. W przeciwnym razie zacząłbym myśleć, że prowadzę podwójne życie. Nie potrzebowałem takiego dyskomfortu. – Siemasz koziołeczku, bodniesz mnie dzisiaj swoim porożem? – humor najwyraźniej jej dopisywał. – Wybacz, ale nie jestem w nastroju. – Oj, misiu jest dzisiaj nie w sosie? – Posłuchaj, żona źle się czuje, ja sam też nie jestem w najlepszej kondycji. Po prostu nie miałabyś ze mnie pożytku. – Hm... pusia liczyła, że z nią poświntuszysz. – Lucyna – czułem, że opuszczają mnie siły – ostatnio trochę się u mnie dzieje. Najpierw przeprowadzka, później żona doprawiła sobie te cholerne włosy... – Włosy? – przerwała mi w pół zdania. Westchnąłem. To była moja kolejna zasada. Nie rozmawiać z kochanką o żonie. To było nie fair wobec Pauliny. Opowiedziałem jej niechętnie, w kilku słowach całą historię. – Twoja królowa i nowe włosy? Ciekawe... – zamyśliła się – może odwiedzę ten zakład. W ogóle to chyba muszę się zainteresować tym twoim osiedlem i ludźmi, którzy tam mieszkają. Od kiedy się przeprowadziłeś, zaczynasz mnie zaniedbywać – poskarżyła się. – Nie sądzę, żebym cię zaniedbywał. I powiedz mi, co jest takiego dziwnego w tym, że Paulina zdecydowała się na taką zmianę? – byłem ciekaw jej opinii. – Wiktor, to po prostu nie ten typ. Twoja świtezianka uwielbia spędzać całe dnie ...
«1234...13»