1. Niewolnica orczycy część 2


    Data: 15.04.2018, Kategorie: Klasycznie, Autor: FantasyStories, Źródło: Fikumiku

    kłódkę którą przykuła mnie do podłogi. -Ty też idziesz, niewolnico, -powiedziała. -Chce żebyś miała lepszy obraz tego jak wszystko tu działa. Szłyśmy tunelem nim doszliśmy do głównej sali. Później kierowałyśmy się małym tunelem który wiódł do równie małego pomieszczenia pełnego broni, pancerzy, ubrań i przeróżnych rzeczy. Wliczając w to towary które transportowaliśmy. Był to swego rodzaju magazynek. Bologal podeszła do jednego z kompletu pancerzy i zaczęła go zakładając. Był on wystarczająco duży, że na nią pasował, ale wciąż nie mogła go zacisnąć tak jak się powinno. Choć widziałam, że był niezdarnie powiększany. Ktoś po prostu chciał go rozciągnąć co sprawiło, że teraz był dość cienki i raczej niewyjściowy. Ale przecież Bologal nie zmieściłaby się w zwyczajny pancerz przeznaczony na ludzi, tym bardziej, że była olbrzymia. Dla więźniów prawdopodobnie był to wystarczająco odpowiedni element ubioru przekonujący ich, że mają przed sobą prawdziwego strażnika. -Jeśli któryś z więźniów zapyta, odpracowujesz specjalną karę. Najlepiej trzymaj gębę na kłódkę i nie odzywaj się do nikogo. To naprawdę ważne, że ci idioci nie wiedzą, że jestem orkiem, inaczej domyślą się, że nie pracują dla króla. Wtedy sprawy przybiorą bardzo zły obrót. Szczególnie dla ciebie. Zrozumiałaś? Nie rozumiałam jak więźniowie znający prawdę mogli na coś wpłynąć skoro i tak są wiezieni przez uzbrojonych bandytów i olbrzymią orczycę, ale kiwnęłam głową. -Dobrze, więc ruszajmy. Przechodząc przez główną salę, ...
    czułam się zawstydzona, przechodząc wśród tych wszystkich bandytów, całkiem naga. W końcu dotarliśmy do bramy strzeżonej przez jednego z fałszywych strażników miejskich. Poznał swoją przywódczynię i otworzył bramę, weszliśmy do środka. Bologal wyglądała jeszcze bardziej przerażająco mając na sobie ten pancerz. Bez niego była straszna, ale w innym tego słowa znaczeniu. Z zakrytą skórą i hełmem zakrywającym jej twarz wyglądała nieludzko. Poza nią miałam widok na kopalnię. Więźniowie ubrani w szmaty, machali kilofami w kamienne ściany. Czasami świecący kawałek wypadał ze ściany i umieszczali go w kubełkach. Wyglądali na zmęczonych i nieszczęśliwych. Wkrótce znaleźliśmy tego który nie chciał pracować. Jego kilof leżał obok, a na widok Bologal jeszcze twarz przybrała niezwykle uparty wyraz. -Dlaczego nie pracujesz? - zapytała głośno i dość groźnie -Możesz odebrać mi wolność, ale nie wolę. Ryłem dla was wy królewskie dupowłazy już wystarczająco długo. Albo mnie zabij albo zostaw w spokoju. Żadnych półśrodków! -Doprawdy? Chyba jednak jeden znajdę. - powiedziała rozglądając się po stojący obok strażnikach. Wyciągnęła jednemu z nich sztylet i pocięła szmaty którymi był owiązany więzień. Mimo jego oporów po chwili stał całkiem nagi. Kopnęła go i przyparła stopą do ziemi. Kolejnemu strażnikowi zabrała włócznię. Wtedy na oczach wszystkich tępym końcem włóczni nakierowała na jego tyłek. Nie rozumiałam dlaczego jest aż tak opanowana zapędem gwałcenia wszystkim odbytów. Odwróciłam wzrok, ale ...