1. Czy roboty mają orgazm?


    Data: 15.04.2018, Kategorie: randka, spotkanie, Pierwszy raz, roboty, humor, Autor: Tamara, Źródło: Pokatne

    Od kilku lat jestem samotną jednostką typu K. Modelem zaprojektowanym w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym piątym i wypuszczonym rok później pod dźwięczną nazwą SVIETA. Jak każdy nowy model zostałam poddana programowaniu podstawowych funkcji i po kilku latach stałam się jednostką zdolną do samodzielnego wgrywania aplikacji rozszerzających moje możliwości. W wieku dwóch lat uzyskałam dostęp do interpretera mowy z jednym językiem. Kończąc siódmy rok istnienia, wgrano mi, nie bez trudu, aplikacje umożliwiającą komunikacje niewerbalną. Na razie były to znaki cyrylicy, ale umożliwiono mi w przyszłości na aktualizacje do systemu znaków łacińskich. Przy tej okazji wgrałam sobie dodatkowy język z symbolem UK. Po kolei, przez kolejne lata instalowano mi bazy danych obejmujące wiedzę podstawową, ale i taką, która pomoże mi, stać się egzemplarzem pożądanym przez droższe modele typu M. Jeszcze mi o tym nie mówiono, a i sama o tym nie myślałam, ale za kilka lat przekonałam się, że taki był cel mojego kodowania. Gdy rozszerzano mi bazę danych o takie informacje jak : chemia, biologia, przygotowując moją jednostkę do zadań konserwacyjno-serwisowym, moim marzeniem stało się być modelem kierującym. Uzyskać dostęp do procesów uzdrawiających uszkodzone lub zainfekowane jednostki. Lekkie trudności z opanowaniem dużych pakietów danych, uniemożliwiły mi zdobycie upragnionych literek DR przed nazwą modelu. Pozostałam jednostką potocznie nazywaną „pielęgniarka”, z którego też jestem zadowolona. ...
    W drugiej połowie swojego dotychczasowego funkcjonowania uruchomiła mi się aplikacja odpowiedzialna za reprodukcję. Z początku nie zwracałam na nią uwagi, wręcz ignorowałam ją z całkowitym niezrozumieniem procedur, jakie w niej istniały. Pochłonięta wgrywaniem całych baz danych zgromadzonych na papierowych kartach, nie zauważyłam, że niezrozumiane przeze mnie linijki kodu powoli instalowały mi nową obudowę. Bardziej ergonomiczną, z wieloma ukrytymi guzikami włączających jeszcze mi nieznane systemy. Gdy powolny proces przemiany zakończył działanie, pojawiły się nowe aplikacje: ciuchy, kosmetyki, błyskotki i seksowna fryzura. Wręcz zafascynowana nowym softem uruchamiałam każdą z nich tuż po restarcie dobowym i przed każdym wyjściem z centrali. A tam kolejna niespodzianka. Na widok co bardziej atrakcyjnych modeli typu M z automatu aktywuje się aplikacja: ciekawość i pożądanie. Zrozumiałam sens swojego istnienia. Mając na liczniku siedemnaście przecinek zero siedem, pierwszy raz doświadczyłam kontaktu z jednostką M. Ten pierwszy kontakt był czymś odkrywczym i nie do końca zrozumianym. Moje oprogramowanie reprodukcyjne wyświetlało mi potrzebne informacje, lecz nie do końca umiałam z nich korzystać. Wielkim zdziwieniem były radykalne różnice w obudowach naszych modeli. Niby miałam to zgrane na dysk twardy, ale cyfrowy zapis w pamięci zawsze zniekształca analogowy obraz rzeczywistości. Instrukcja obsługi modelu M, w jakiej kolejności należy uruchamiać poszczególne podprogramy, też ...
«1234...»