1. Stowarzyszenie Sekszabawek, cz. 1


    Data: 13.04.2018, Kategorie: Sex grupowy, Autor: Marta, Źródło: Fikumiku

    orgii czterdziestu mężczyzn z nami sześcioma, z członkiniami sekretnego Stowarzyszenia Sekszabawek. Pół litra gęstej spermy. Nigdy nie widziałam tyle na raz. Spojrzałam na Marka. Wydał tylko zapraszający gest. Nie miałam innego wyjścia. Uśmiechnęłam się zalotnie do mojego Pana i podniosłam puchar do ust. Swoją przygodę ze Stowarzyszeniem Sexzabawek zaczęłyśmy półtora roku wcześniej. Nie ukrywam, że to ja byłam matką-założycielką Stowarzyszenia. To ode mnie, jako pierwszej, wyszła ta diabelska inicjatywa. W seksie zawsze poszukiwałam czegoś innego. Jakiegoś pieprzu, perwersji, rozkosznego zboczenia. Prosty orgazm, choćby wielokrotny, w końcu się nudził. Od czasu, gdy wyszłam z okresu dojrzewania, teraz już mam 29 lat, wiedziałam, że jestem bi. Pociągały mnie zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nie miałam żadnych problemów z nawiązywaniem bliższych znajomości zarówno w liceum, jak i później na studiach dziennikarskich. Wszyscy mówili, Marta grzechu warta. Gdy spacerowałam Nowym Światem w mojej krótkiej i zwiewnej sukience, oglądali się za mną wszyscy od nieletnich po pięćdziesięcio-, sześćdziesięciolatków. Ich podziw mnie nakręcał. Te ich pytające spojrzenia, jakby mówiące – ty naprawdę nic nie masz pod spodem. Oni tego się tylko domyślali, ja to wiedziałam na pewno. W ostatniej klasie liceum wygrałam konkurs zorganizowany przez znany, międzynarodowy koncern kosmetyczny na najładniejszą, młodą twarz roku. Kariera modelki stała przede mną otworem. Jednak rodzice się uparli, że ...
    muszę skończyć jakieś studia. Początkowo próbowałam łączyć pracę fotomodelki ze studiami dziennikarskimi, ale odpuściłam. Fotografowie byli zrozpaczeni. Zjawiskowa uroda, przyciągająca twarz, naturalne, długie, jasne włosy, szczupłe 175 cm seksownego ciała przydawały mi się więc tylko do łatwego zawierania coraz to nowych znajomości. Na studiach zasmakowałam w klimatach grupowych, orgietkach, wymianie partnerów. Po studiach przyszła kolej na to, co podniecało mnie od dawna, a bałam się do tego przyznać. Otóż bezgranicznie kocham podporządkowanie woli mężczyzny. Najpierw eksperymentowałam z lekkim podporządkowaniem partnerowi, a potem już z całkowitym, bezwzględnym, krańcowym poddaniem. Może to głupie, ale gdy czuję siłę partnera, gdy wywiera na mnie swoją presję, to doznaję niesamowitej rozkoszy i co ciekawe rozkosz ta wydaje się nie mieć końca. Zupełnie inaczej niż przy pospolitym orgazmie. Wstyd się przyznać, ale to właśnie podnieca mnie najbardziej. Po studiach trochę poterminowałam w lokalnym dodatku do gazety codziennej. Były szef namówił mnie, żebym startowała do telewizji. Gapiąc się bezczelnie na moje cycki, stwierdził, że z taką inteligencją, wiedzą, a przede wszystkim wyglądem, zrobię tam szybką karierę. Lubiłam go, pan niby 45-letni, ale umysł bardzo młody i kreatywny. To była najlepsza rada, jaka mógł mi dać. Później mu się odwdzięczyłam. Odwdzięczyłam się aż nadto. Roman został naszym pierwszym Wielkim Mistrzem Stowarzyszenia Sekszabawek. Pierwszym z trzech. Trzecim ...
«1234...8»