1. Na basenie


    Data: 12.04.2018, Kategorie: Geje, Autor: Jason Blackwood, Źródło: Fikumiku

    Wynurzyłem się spod wody, zmęczony i zdyszany. Mój wzrok sam powędrował w kierunku powieszonego na ścianie zegara – do końca treningu na basenie zostało parę minut. Nie znalazłem już w sobie sił na kolejne przepłynięcie toru, więc pozwoliłem sobie na chwilę odprężającego dryfowania na wodzie. W tej pozycji miałem doskonały widok na Antka, który nie odpuszczał nawet minuty ćwiczeń. Mógłbym godzinami obserwować, jak z niezwykłą prędkością przemierza basen w tę i z powrotem, aby wyjść na brzeg bez śladu zmęczenia. Sam nie wiem, jak powinienem opisać siedemnastolatka będącego obiektem westchnień każdej heteroseksualnej dziewczyny w naszym liceum. Był nieskazitelny. Jego diabelnie przystojne, królewskie rysy twarzy mogłyby stanowić inspirację dla renesansowych malarzy, którzy w swoich dziełach tak uparcie dążyli do odszukania definicji piękna. Pozbawiającą tchu muskulaturę zawdzięczał wielu godzinom spędzonym na siłowni i dziesiątkom kilometrów przepłyniętych właśnie na tym basenie – jego umięśnione ramiona przyprawiały mnie o ciarki. Kruczoczarne włosy, choć niedługie, zawsze były starannie zaczesane na bok. Ciemnobrązowe emanujące inteligencją oczy obserwowały mnie zza zasłony długich rzęs. Cholera. Niemal straciłem kontrolę nad własnym ciałem, gdy zorientowałem się, że Antek widzi, jak dokładnie mu się przyglądam. Pożerałem go wzrokiem. Zobaczyłem jedynie, jak z lekkim uśmiechem na twarzy wychodzi z basenu. Nawet nie zorientowałem się, że trening już się skończył. Dopiero ...
    ostry głos trenera wyrwał mnie z zamyślenia i zmusił mnie do skierowania się pod prysznic. - Zamknij szatnię, jak się przebierzecie – powiedział, po czym rzucił mi klucz do drzwi. Trener nieraz opuszczał basen przed nami, ponieważ nie chciał bezczynnie siedzieć w oczekiwaniu, aż skończymy brać prysznic. - Jasne, trenerze – odparłem, po czym wszedłem do szatni. Antek już tam był. Oprócz naszej dwójki, na treningu było jeszcze dwóch chłopaków, jednak nigdzie ich nie widziałem – pewnie skończyli już wcześniej. Nie byłem w stanie zignorować porozumiewawczego spojrzenia, jakim mnie obdarzył. Wszedłem pod prysznic, za wszelką cenę starając się unikać patrzenia na jego ociekające wodą, atletyczne ciało. Kosztowało mnie to cholernie dużo wysiłku. Całkiem niepotrzebnego wysiłku. - Masz klucz do szatni? – Spytał od niechcenia, zerkając na mnie z ukosa. Choć jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, co chce zrobić, bez chwili wahania wskazałem mu zawieszony na haczyku pęk kluczy. To pewnie zabrzmi banalnie, ale w tamtej chwili byłem gotowy do wykonania jakiegokolwiek polecenia z jego ust. Kątem oka obserwowałem, jak Antek chwyta klucze. Najpierw zamknął drzwi prowadzące na basen, co nie było dla mnie zaskoczeniem. Gdy jednak zamek w drzwiach wyjściowych z szatni został zatrzaśnięty, zmarszczyłem brwi. - Co ty… - zacząłem, jednak on już stał przy mnie. Nie rozumiałem, jak mógł poruszać się tak szybko po śliskiej podłodze. Poczułem gorąco bijące od jego rozgrzanego treningiem ciała, bo ...
«1234»