1. Apollo 18 (I)


    Data: 03.04.2018, Kategorie: szpieg, kosmos, Zdrada, romans, księżyc, Autor: adix, Źródło: Pokatne

    – Dwadzieścia sekund do startu – powiedział Franz z centrum kontroli misji w Houston. – Wszystkie wskaźniki w normie. – Starałem się, aby mój głos brzmiał spokojnie, choć odczuwałem niepokój związany ze startem modułu księżycowego. Jak na razie misja przebiegała wzorowo. Start z Ziemi zgodnie z planem, lądowanie na Księżycu idealne, trzy dni eksploracji Księżyca wykonane w stu procentach. NASA była z nas zadowolona. Nasze rodziny też. Przed nami kolejny krytyczny moment misji, czyli start z powierzchni naszego ziemskiego satelity. – Status „GO”. Dziesięć sekund do startu – powiedział Franz i zaczął odliczać od dziesięciu do zera. Cztery lata czekałem, żeby znaleźć się na księżycu. Cztery lata ciężkiej pracy i niepewności, czy wybiorą mnie spośród innych astronautów. Trudno opisać uczucie szczęścia i dumy, gdy dowiedziałem się, że zostanę kapitanem Apollo 18, a potem naprawdę załamałem się, gdy we wrześniu, tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego roku, Kongres obciął fundusze i anulował trzy ostatnie misje, w tym moją z numerem osiemnaście. Można powiedzieć, że swoje marzenie zrealizowałem dzięki Rosjanom. Gdy nasz wywiad doniósł, że Rosjanie planują lot załogowy na księżyc, Kongres znalazł jednak pieniądze na moją misję. Obserwowałem kontrolki na moim pulpicie w module lądownika. Wszystkie świeciły na zielono. Po wielu miesiącach spędzonych w symulatorze kolor zielony stał się moim ulubionym. Znienawidziłem za to czerwony, ale na szczęście, jak do tej pory, nie musiałem go ...
    oglądać podczas prawdziwej misji. Gdy Franz z centrum kontroli misji w Houston doliczył do zera, zmieniłem pozycję przełącznika startowego, aby uruchomić silniki rakietowe i wzbić się na orbitę Księżyca. Niestety, nie wgniotło mnie w fotel, nie poczułem uderzenia i nie usłyszałem żadnego dźwięku, za to zobaczyłem przed sobą czerwoną kontrolkę. Człon wznoszenia, w którym siedzieliśmy, pozostał na miejscu, na powierzchni srebrnego globu. Spojrzałem na Zacka, mojego partnera z kokpitu i westchnąłem. – Houston, mamy problem – powiedziałem do mikrofonu. Po chwili ciszy odezwał się Franz z kontroli misji. – Widzimy. Pozostańcie w gotowości. – Widzicie coś więcej niż my? – Analizujemy problem. Kolejne okienko startowe mieliśmy za siedem minut, ale nie miałem nadziei, że tak szybko rozwiążemy problem. Wyglądało na to, że możemy pobić rekord najdłuższej misji księżycowej. – Matt, nie wygląda to dobrze – powiedział Zack. – Kolejna czerwona kontrolka. – Potwierdziłem jego słowa. – Dziwne. Zerowy poziom tetratlenku diazotu. – I to w obydwu zbiornikach. Po to jest wszystko zdublowane, żeby przynajmniej jeden działał. – Bez utleniacza nie polecimy. – Może tylko czujnik nawalił? – Mam taką cholerną nadzieję. – Erin zrobi mi awanturę, jak się spóźnię na obiad. Zaśmialiśmy się razem, ale szybko spoważnieliśmy. Wciąż byliśmy w fazie niedowierzania, więc stres odreagowywaliśmy przez żart. Reakcja obronna organizmu, aby nie dopuścić do świadomości myśli o naszej marnej sytuacji. – Houston, jak ...
«1234...11»