1. Matka chrzestna


    Data: 16.02.2018, Kategorie: Podglądanie, młody, rajstopy, Autor: El Netto, Źródło: Pokatne

    Zuzanna wychowała się w domu dziecka. Miała tam wielu znajomych, z którymi była razem od małego, niektórzy byli dla niej bliscy niczym bracia lub siostry. Jej najlepszą przyjaciółką była Marta, z którą później, w dorosłym życiu, cały czas utrzymywała dobry kontakt i serdecznie się przyjaźniła. Poznała tam też chłopaka, w którym się zakochała i w wieku 19 lat zaszła z nim ciążę. Po tym fakcie pobrali się, decyzja była dość pochopna, mimo to cały czas byli ze sobą w miarę szczęśliwi. Urodził im się synek, którego nazwali Wojtuś. Kiedy skończył roczek, rodzice postanowili go ochrzcić. Jego matką chrzestną została oczywiście najlepsza przyjaciółka Zuzanny – Marta. Była o 4 lata młodsza od swojej koleżanki, miała wtedy 16 lat. Często ich odwiedzała, czasami przynosiła prezenty dla małego Wojtusia. Tak żyli dopóki nie wydarzył się straszliwy wypadek – Zuzanna wraz z mężem pędzili samochodem, on prowadził. Zbliżali się właśnie do wzniesienia, zza którego nagle wyłoniły się dwa inne auta, jedno wyprzedzało drugie, mimo iż jezdnię dzieliła podwójna ciągła linia. Wyprzedzający nie miał gdzie zjechać, nie było nawet czasu, by pomyśleć, mąż Zuzanny wykonał szybki manewr i skręcił w prawo zjeżdżając z jezdni. Niestety pech chciał, że w tym miejscu rosło drzewo, o które rozbił się ich samochód. Kierowca, który nieprzepisowo wyprzedzał pojechał dalej, widział, co spowodował i nie chciał się zatrzymywać. Ojciec Wojtka zginął na miejscu. Jego żona przeżyła, w śpiączce została przewieziona ...
    do szpitala, lecz jej stan był krytyczny. Udało się ją wybudzić, lecz lekarze nie dawali nadziei na jej przeżycie. Marta, jej przyjaciółka, odwiedziła ją ze łzami w oczach. Pochyliła się nad jej łóżkiem i ją objęła, wiedziała, że przytula ją ostatni raz. Zuzanna, ledwo zrozumiałym, słabym głosem wyszeptała jej do ucha: - Żegnaj, przyjaciółko. Umieram. Proszę cię tylko o jedno – zajmij się moim dzieckiem. Jesteś jego matką chrzestną. Nie mam nikogo oprócz ciebie, wiem, że to nie byle jaka prośba, ale zrób to dla mnie. Nie chcę, by tak jak my trafił do domu dziecka. Tylko parę lat, aż wydorośleje i będzie mógł sam o siebie zadbać. - Oczywiście, że zajmę się Wojtkiem. Bądź spokojna – spojrzała jej w oczy i rozpłakała się nad nią. Marta była wtedy 25-letnią, niezależną dziewczyną. Wynajmowała małe mieszkanie, kawalerkę, którą zamieszkiwała sama. Przygarnęła pod swój dach 10-letniego Wojtusia. Początkowo mieszkało im się dobrze. Marta nie mogła pokochać Wojtka tak, jak gdyby był jej rodzonym synem, lecz darzyła go i tak dużym uczuciem. Opiekowała się nim troskliwie, tak jak ją prosiła jego matka. Całą miłość, którą darzyła za życia swoją przyjaciółkę, przełożyła teraz na jej syna. Niestety, gdy Wojtek zaczął dorastać, zaczęły się z nim problemy. Nie robił nic strasznego, po prostu był zwykłym, dojrzewającym chłopakiem, lecz Marcie przysparzało to kłopotów. Nie wiedziała na przykład, co ma robić, gdy słyszy, jak jej wychowanek masturbuje się po nocach. Mieszkali w jednopokojowym ...
«1234...»