1. Mazurska gorączka (I)


    Data: 12.09.2017, Kategorie: żona, swing, wakacje, porno, Sex grupowy, Autor: Diabełwgłowie, Źródło: Pokatne

    - Ile jeszcze będziemy stać w tym cholernym korku?! – zadałem retoryczne pytanie siedzącej obok Marcie. – Jedziemy już cztery godziny, a nie minęliśmy jeszcze nawet Warszawy. - Kochanie wyluzuj. Przecież wiesz, że nic nie można poradzić – głosem Marty przemówił rozsądek. Fakt, nic nie można poradzić. Tylko stać i czekać. Dobrze, że mamy klimatyzację – przemknęło mi przez głowę. Powietrze za oknem falowało od upału. Do zwężenia na drodze spowodowanego robotami mieliśmy jeszcze chyba z dwieście metrów. Już dostrzegałem postać znudzonego robotnika kierującego ruchem. Cała moja nienawiść i zapewne nienawiść jeszcze kilkuset kierowców zmierzała w jego stronę. W stronę tej strasznej postaci w pomarańczowej kamizelce. O znowu! Znowu puścili tyle samochodów z drugiej strony – wmawiałem sobie. A u nas tylko kilka. Co jest do cholery? – snułem mroczne wizje. Przypomniałem sobie od razu scenę z filmu „Upadek”, gdy Michael Douglas po prostu pozostawił puste auto w korku rozpoczynając swój destrukcyjny marsz przez miasto . Zaraz potem drugą, gdy celował z granatnika w robotników drogowych. Oooo tak! Z granatnika – poniosła mnie fantazja. Może chociaż kałach - marzyłem. W gruncie rzeczy wiedziałem, że moje pretensje do postaci w pomarańczowej kamizelce są nieuzasadnione. On miał tam gorzej niż ja. Cały dzień na słońcu i te nienawistne spojrzenia, którymi obdarzali go wszyscy, bez wyjątku, przejeżdżający kierowcy. Niestety, w czerwcu sezon na remonty dróg jest w pełni – pomyślałem. Zimą ... nie będzie korków. No tak, ale będzie ślisko i też nie pojedziesz. Co to kurwa za kraj?! – zdołowałem się w myślach. Jakbyś nie kombinował – nie pojedziesz. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk klaksonu. Spojrzałem w lusterko. Mina kierowcy w samochodzie za mną mówiła wszystko. - Nooooo jedź baranie! – wyczytałem z ruchu warg. Przede mną wytworzyła się kilkunastometrowa pustka. Nasz dręczyciel w pomarańczowej kamizelce machnął lizakiem i przysiadł na napoczętej palecie kostki czy czegoś w tym guście. Natarczywość klaksonu wyrwała z zawieszenia także Martę. Poczułem miękkość jej dłoni na mojej, kurczowo zaciskającej się na lewarku zmiany biegów. - Grześ, naprawdę, nerwy nic tu nie zmienią. Zobacz, już dojeżdżamy do zwężenia. Zaraz pojedziemy. Spojrzałem na Martę. Wyglądała pięknie. Drobna, czterdziestoletnia blondynka o dziewczęcej twarzyczce. Ubrana w krótkie bojówki za kolana i koszulkę z nadrukiem o treści „sexy”, przez której materiał zaznaczały się delikatnie brodawki jej drobnych, jędrnych piersi. Marta miała jedną, zabawną i podniecającą zasadę. Na wakacjach, gdy wyjeżdżaliśmy sami, nie nosiła stanika. Dlaczego? Tego nie wie nikt. - Po prostu dlatego, że są wakacje!!! – śmiała się perliście zawsze gdy pytałem. Czasem mnie to irytowało, szczególnie kiedy widziałem pożądliwe spojrzenia innych mężczyzn, ale dawało mi też pozytywnego kopa. Nie mogłem oderwać od niej wzroku i zawsze miałem ochotę na seks. Dziś, w tej śmiesznej koszulce, i z włosami spiętymi w dwie kitki po bokach ...
«1234...23»