1. Mafia


    Data: 08.09.2017, Kategorie: Klasycznie, Autor: Jacek ze sterczącym, Źródło: Fikumiku

    Przeraźliwy upał, który przez cały dzień dawał się wszystkim we znaki, powoli zaczynał ustępować. Dochodziła godzina osiemnasta. Sycylijskie słońce zbliżało się z wolna do widocznych na horyzoncie gór. Czarna limuzyna leniwie wtoczyła się do bramy wielkiej posiadłości, na której terenie mieściła się piękna i olbrzymia jak na sycylijskie standardy willa. Jeden z trzech stojących przy bramie, uzbrojonych ochroniarzy, podszedł do samochodu, a siedzący wygodnie na tylnym siedzeniu siwy, 58-letni człowiek, z poważną miną pokazał mu jakiś papier. Ochroniarz otworzył bramę, wpuścił samochód na teren willi, po czym ponownie zamknął wjazd. Limuzyna zaparkowała w miejscu, w którym stało już 6 podobnych samochodów. Kierowca wraz z siedzącym obok przysadzistym człowiekiem wysiedli, po czym kierowca pośpiesznie otworzył tylne drzwiczki, by siwy człowiek o nazwisku Paolo Fernazzi, dość niski, lecz nie najgorzej zbudowany, mógł wysiąść z auta. Pan Fernazzi skinął ręką na obydwóch swoich goryli, po czym pewnym krokiem ruszył przed siebie w stronę willi. Dwaj wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni szli za nim, bacznie obserwując otoczenie. W willi unosił się zapach dobrych cygar i domowej roboty wina. W pomieszczeniu było około dwudziestu ludzi, którzy rozmawiali ze sobą, popijali wino z pięknych, kryształowych szklanek i palili długie cygara. Wszyscy ubrani byli w eleganckie garnitury, wyczuwało się, że są to ludzie zamożni. W tym regionie i w tych czasach wiadomo było, że tacy ludzie to ... tak zwani „ludzie honoru”. Nikt nie ośmielał się oskarżać ich o zabójstwa, przemyt, ściąganie haraczy i inne nielegalne rzeczy, lecz wszyscy dobrze wiedzieli, że to było źródłem ich dużych dochodów. Do Pana Fernazziego podszedł chudy lokaj, który zaprowadził go do drzwi znajdujących się po drugiej stronie pomieszczenia. Do jego ochroniarzy powiedział uprzejmym tonem: - Panowie, z całym szacunkiem, ale nie ma potrzeby, żebyście cały czas towarzyszyli Panu Fernazziemu. W tym miejscu z całą pewnością nic mu nie grozi, więc zaczekajcie tutaj panowie, przy ścianie znajduje się barek, jest do waszej dyspozycji. Częstujcie się czym chcecie. Ochroniarze popatrzyli pytająco na swojego szefa. - Zostańcie – rozkazał im, pokazując zarazem ręką, by nie szli za nim. Dwaj panowie posłuchali się grzecznie, po czym ruszyli w stronę barku. Lokaj poprowadził Fernazziego przez drzwi, za którymi siedziało przy wielkim stole siedmiu równie elegancko ubranych ludzi. Całe pomieszczenie uderzało swoją elegancją oraz bogatym wystrojem. Siedzący u szczytu stołu stary człowiek, zwany Don Markano, wstał, podszedł do Fernazziego i przyjaznym tonem powiedział: - Witaj, Paolo, ty stary byku, dobrze, że już jesteś – mówiąc to klepnął go po ramieniu. - Witam, don Markano. Co jest powodem, że zwołał pan to spotkanie? - Chciałem się spotkać ze starymi przyjaciółmi – powiedział przyjaźnie Markano, po czym dodał – jest też ważniejszy powód. Musimy omówić parę spraw związanych z naszymi interesami. Mam też dla ...
«1234...22»