1. W objęciach potwora


    Data: 30.08.2017, Kategorie: fan fiction, claymore, Lesbijki, BDSM, fantasy, Autor: AFter, Źródło: Pokatne

    Jasnowłosa Claire szła przed podziemny korytarz, skradając się cicho, niczym kot szukający ofiary. Mniej więcej tak właśnie zresztą było. Demon, który gdzieś tu się czaił, zabił już kilkunastu mieszkańców okolicznego miasteczka. Wśród jego ofiar nie zabrakło, jak zwykle, kilku głupców, którzy myśleli, że sami sobie poradzą z eliminacją potwora. Wydawało im się, że wyjdzie to taniej niż wynajęcie Claymore. No i się doigrali. Teraz miasteczko było uboższe nie tylko o kilkunastu mieszkańców, ale i o pieniądze, które i tak trzeba było zapłacić za jej wynajęcie. Claire nie mogła nadziwić się głupocie niektórych. Wysyłać jakichś podrostków z kijami i pałami przeciwko najprawdziwszym Yoma. To się musiało tak skończyć. Zwykle w takich miejscach śmierdziało. Tutaj jednak nie było czuć zapachu rozkładających się zwłok, nie było śladów zakrzepłej krwi, nie było też i szczurów, przemykających się ukradkiem i liczących na pożywienie się na tym, co pozostało. Ale była pewna, że to właśnie tu. Nie miała wątpliwości. Szła naprzód, z wyciągniętym mieczem. Idąc tak, wkroczyła w końcu do obszernej sali. Coś poczuła. Zaraz potem usłyszała śmiech. Podniosła wzrok. Blask kilku lamp, które oświetlały wnętrze pozwalał w miarę dokładnie przyjrzeć się śmiejącej. Na kamiennej półce, niedaleko, ale wysoko, siedziała młoda, zgrabna kobieta, o długich, niebieskich włosach i śmiała się. Wyglądała niemal jak człowiek, ale wyczulony wzrok Claire potrafił bez trudu dostrzec pewne subtelne zmiany, jak ... choćby wydłużone źrenice, nienaturalnie blade wargi, wąskie gardło, na którym skóra zdawała się wręcz ciasno obciągnięta czy też lśniące włosy. - Koniec zabawy w chowanego – Claire szepnęła i ruszyła w jej stronę z obnażonym mieczem. Tamta nie ruszała się. Claire zrobiła kolejny krok. Nic, żadnej reakcji. Jeszcze jeden. I wtedy zatrzymała się. Nie dlatego, że chciała. Nie mogła iść dalej. Coś trzymało ją w miejscu. Chciała się rozejrzeć, poruszyć głową, ale nie mogła. Jakaś siła związała ją w tym miejscu. - O, jaki ładny kąsek mi się złapał – usłyszała głos kobiety, która bez trudu zeskoczyła z wysokiej półki i zbliżała się. Claire analizowała swoją sytuację. To musiała być jakaś magia. Starała się skupić, znaleźć słaby punkt tej pułapki. Każda go miała. Potrzebowała tylko czasu. Ale Yoma zbliżała się. - O, czy ja dobrze widzę? Jesteś Claymore? – Yoma spytała, podchodząc bliżej. Ruchem ręki wytrąciła Claire miecz, który z brzdękiem opadł na ziemię. Yoma położyła swoją dłoń na policzku Claire, przesuwając ją. Claymore nie zdziwieniem stwierdziła, że czuje ciepło, ludzkie ciepło , ale i wyraźny ślad aury, która wskazywała na demoniczną proweniencję tej osoby. Coś tutaj jej nie pasowało. - Jesteś ładna... Ja lubię ładne istoty – spomiędzy ludzkich warg wysunął się długi, wężowy, rozwidlony język, który przesuwał się po twarzy Claire, zostawiając mokry, śliski ślad. Wsunął się za ucho Claire, podczas gdy jego właścicielka zsunęła dłonie niżej. Zamknęły się one na piersiach Claire, ...
«123»