1. Mój mąż i ja (V)


    Data: 13.08.2017, Kategorie: Zdrada, związek, Autor: edymis4601, Źródło: Pokatne

    Kiedy podjechałam wczoraj pod dom Żanety miałam najszczerszą ochotę zamiast wysiadać i zmierzyć się z dziewczynami, przejechać obok i nie pokazywać się w ogóle. Wiedziałam jednak że nie zostanie mi to wybaczone. Po za tym widziałam samochody pozostałych "lejdis" więc postanowiłam nie przeciągać i jak najszybciej zmierzyć się ze strachem. W końcu im szybciej się pojawię tym szybciej dostane burę i tym szybciej przejdziemy do przyjemniejszych części programu dnia. Przed zadzwonieniem do drzwi nabrałam jeszcze głęboko powietrza. Nadal nie miałam przygotowanego kontrataku i w momencie kiedy nacisnęłam dzwonek chciałam się zmyć. Niestety dziewczyny były przy drzwiach w sekundę. Tak, tak. Dziewczyny! Otworzyły mi wszystkie i nawet nie witając się ze mną znów zaczęły się przekrzykiwać jak niedawno w kawiarni. Nie miałam jak uciekać. Odpowiedzieć na żadne pytanie też nie potrafiłam więc stałam i czekałam aż przestaną się przepychać. W końcu Edyta krzyknęła, że tak to się niczego nie dowiedzą, żeby wpuściły mnie do środka i nie robiły wiochy. Ania z Żanetą momentalnie obróciły się na piętach i już przekrzykując same siebie poszły do kuchni myśląc że pójdę tłumaczyć się zaraz za nimi. Edyta jednak dobrze wyczuła moje niezdecydowanie i pociągnęła mnie na taras zadając tylko jedno pytanie - "Jak to jest z bliźniakami?" - i robiąc przy tym oczy wielkie jak małe dziecko, które dopiero co dowiedziało się skąd się biorą dzieci. Uśmiechnęłam się sama do siebie i swoich wspomnień. - ... Zajebiście!! - mruknęłam tylko i opadłam na leżak. Dopiero kiedy nabrałam kilka głębokich wdechów zaczęłam powoli opowiadać co i jak. W między czasie przyszły kucharki i o dziwo nie przerywały tylko słuchały. Kiedy skończyłam Ania nic nie powiedziała. Edyta dopytywała o szczegóły a Żaneta tylko westchnęła, że nie powinnam tego robić i poszła do kuchni. Ani wyszła zaraz za nią. Zostałyśmy z Edytą same i mogłyśmy pozwolić sobie na odrobinę szczerości więcej niż przy pozostałych dziewczynach... Tylko ona, ze swym rozwiązłym trybem życia potrafiła choć trochę mnie zrozumieć. Zapytałam też co z Tomkiem. Spodziewałam się że wyszli razem. Edyta tylko uśmiechnęła się pod nosem i stwierdziła, że było "odjechanie", ale nic więcej nie powie póki nie będzie miała pewności czy coś z tego będzie. Nie chciała zapeszać. Tuż po tym stwierdzeniu z kuchni dziewczyny zawołały na obiad. Aż zdziwiona byłam, że już po burzy. Że nie ma żadnych wyrzutów, kazań, lamentów. Że w sumie nie taki diabeł straszny. Kiedy usiadłyśmy do stołu dziewczyny spytały czy gadałam już z mężem. Zaprzeczyłam. - Według tego co mówił Łuki miałby wrócić w sobotę lub niedzielę. Nie wiem od kiedy ten swój święty tydzień liczył. Dzwonił, ale nie odebrałam. Bezczelne w sumie żeby takie sprawy przez telefon załatwiać - powiedziałam jednym tchem. Nie był to nadal zbytnio komfortowy temat. Dziewczyny nie nalegały. Starały się mnie wyluzować i zeszłyśmy na typowo babskie tematy - ciuchy, kuchnia itp., itd. Po obiedzie był jeszcze deser. ...
«1234...16»