1. Wyrwane z całości


    Data: 12.08.2017, Kategorie: Podglądanie, ostry, Autor: jamal2, Źródło: Pokatne

    Rześki poranek dostarczył Dylanowi świeżą porcję energii. Gdy się tylko obudził, emanował humorem i entuzjazmem. Był pewny, że jest bliżej poznania prawdy niż kiedykolwiek przedtem. Sen nastroił go bardzo pozytywnie. Dobry humor nie opuszczał go nawet, gdy w trakcie porannej toalety zaciął się pod brodą nieuważnie używając brzytwy. Szybkie śniadanie – szklanka mleka, bułka ciemnego pieczywa i plaster żółtego sera – musiało wystarczyć na kilka godzin, ponieważ Dylan zaplanował na dzisiejszy dzień sporo spraw, do załatwienia. Ubrany w dres stał teraz za domem, patrząc na wychodzące z nad drzew słońce i zastanawiał się w którą stronę wyruszyć. Nie chciał by jego kondycja ucierpiała na wskutek zmiany otoczenia, i postanowił od dziś codziennie biegać. Po prawej swojej stronie spostrzegł wąską ścieżkę, która okrążała całość akwenu. Kilka razy podskoczył w górę wybijając się ze stóp w górę, rozciągnął mięśnie łydek i ud, po czym wykonał kilkanaście skłonów. Czuł jak ciśnienie w organizmie nieco wzrosło. Był w miarę przygotowany, do biegu – Czy na pewno zamknąłem dom? – spytał sam siebie. Dotknął dłonią prawej kieszeni spodni i wyczuł metalowy klucz. To dało mu pewność, że dom jest bezpiecznie zamknięty. Wsunął małe słuchawki, do uszu i włączył rytmiczne piosenki na swojej empetrójce. Wciągnął mocno powietrze, do płuc i ruszył wolnym truchtem w kierunku wydeptanej ścieżki. Po obu jej stronach przerośnięte pokrzywy nieco utrudniały bieg. Gdzieniegdzie większe badyle przekwitłych ... pałek cukrowych leżały na ścieżce na wysokości kolan i, co chwile zmuszały sportowca, do ich przeskakiwania. Po krótkiej chwili biegu tuż za swoimi nogami Dylan mimo głośno słuchanej muzyki usłyszał niepokojące dźwięki. Jakby ktoś biegł za nim. Odchylił głowę cały czas biegnąc na przód. Nikogo za nim nie było. Odwrócił wzrok przed siebie, uspokajając siebie w myślach, że pewnie echo jego kroków miesza się z muzyką. Po kilkunastu krokach znów to samo. Pociągnął za kable łączące empetrójkę jednocześnie wyrywając z małżowin słuchawki i zaczął nasłuchiwać. Cisza. Kompletna cisza. Ruszył dalej. Przebiegł następnych kilkanaście kroków i dudnienie w uszach powróciło. Dokładnie wiedział, że jest to dźwięk kroków. Zaniepokojony przyśpieszył mając nadzieje, że zgubi to coś, lecz uporczywy dźwięk cały czas go śledził. Spojrzał w kierunku domu chcąc zorientować się gdzie już jest. Był prawie na drugim końcu brzegu. Szyby w oknach jego domu odbijały promienia wschodzącego słońca. Lekko zdyszany szybkim biegiem przystanął opierając się o stojące w pobliżu drzewo. Zauważył, że w szybkiej ucieczce przed czymś, co go goniło, oddalił się z wcześniej wyznaczanej trasy. Ścieżka zniknęła gdzieś w zaroślach, a on stał teraz zdezorientowany pośród wysokich drzew. Rozglądnął się szybko wokół siebie chcąc odnaleźć drogę na ścieżkę. Nie ma! Ścieżka zniknęła. Teraz nie wiedział nawet z której strony przybiegł. Kilkadziesiąt metrów od siebie tuż pod drzewem którego złamany konar utworzył jakby dach ...
«1234...7»