1. Co drzemie w głębi umysłu (II) - Pies


    Data: 11.08.2017, Kategorie: Geje, Brutalny Sex, Brutalny Sex, Autor: Pisareczka, Źródło: Pokatne

    Dhaka, stolica Bangladeszu, jednego z najludniejszych, jak twierdzi nauczyciel geografii, państw świata. Nic więc dziwnego, że są tu miejsca, w których handluje się żywym towarem - ludźmi. Niektórzy narazili się mafii, są też sieroty z ulic i ci, którzy mają nadzieję trafić na godne życie sługi u dobrego pana. Spotykają się w dzielnicy domków letniskowych, która leży na samym brzegu miasta, w ślepej uliczce. To spokojne miejsce, policja nie ma powodów by tam zaglądać. Desperaci, tacy jak ja, mogą przyjść do "Niegrzecznego Kociaka" w każdy pierwszy piątek miesiąca. Wtedy odbywa się targ. Co mnie skłoniło do tak drastycznego kroku? Moja matka, ćpunka, jakich chyba mało na świecie, zalegała z pieniędzmi dla swojego dilera. Od trzech miesięcy. Facet miał dość czekania. Wpadł do naszego domu z nożem i poderżnął gardło pierwszej osobie, która nawinęła mu się pod rękę - siedmioletniej Szeili. Gdy wróciłem po szkole do domu, Enel wciąż rozpaczała nad ciałem bliźniaczki. Kiedy w końcu się uspokoiła, przekazała mi wiadomość od dilera: jeśli nie dostanie pieniędzy do końca tygodnia zacznie zabijać kolejne dzieci, a w końcu swoją klientkę. To było trzy dni temu. Właśnie dlatego idę teraz do "Kociaka". Matkę mam w dupie, ale moje rodzeństwo kocham. Chcę, żeby żyli. - Kaiden! Właśnie o tobie myślałem - właściciel lokalu miażdży mi rękę w powitalnym uścisku. - Chyba nie będziesz musiał czekać do wieczora. Mam kogoś, kto byłby tobą zainteresowany. Chodź za mną. Prowadzi mnie do pokoju dla ... VIP'ów. - Sir? To chłopak, o którym panu mówiłem. Zostawię was samych. Wpycha mnie do pomieszczenia i szybko wychodzi. Przyglądam się mężczyźnie, który siedzi na skórzanej kanapie, naprzeciwko drzwi. Ma na sobie buty do jazdy konnej, białe bryczesy i marynarkę w takim samym kolorze. Jego oczy są niebieskie jak bezchmurne niebo i mam wrażenie, że są w stanie zajrzeć w moją duszę. Mimowolnie wzdrygam się pod wpływem tego spojrzenia. - Na kolana. To nie był krzyk ani rozkaz lecz cichy, przyjemny dla ucha głos. Jednak pod jego wpływem moje kolana uginają się same. Widzę na jego twarzy uśmiech i czuję irracjonalną radość z tego powodu. - Chodź do mnie. Podpełzam do niego na czworaka i opieram dłonie o jego kolana. Cholera, dlaczego to robię? Wyczuwa chyba mój niepokój i uspokajająco głaszczę go po głowie. O co tu chodzi? Poniewczasie zdaję sobie sprawę, że ostatnie z krążących mi po głowie pytań wypowiadam na głos. Mężczyzna unosi mój podbródek i zmusza do spojrzenia w niezwykłe błękitne oczy. - Znam twoją sytuację. Wiem, że kochasz swoje rodzeństwo. Jak wiele jesteś w stanie dla nich zrobić? - Wszystko. - Wszystko? Więc chyba będę w stanie ci pomóc. Bądź moim psem. - Nie rozumiem. - Nie musisz. Po prostu wykonuj moje polecenia i się nie odzywaj, a dostaniesz pieniądze. Jasne? Kiwam głową. Zabiera dłoń z mojego podbródka. - Usiądź mi na kolanach. Myśl o siostrach - nakazuję sobie. - Jeśli wypełnisz polecenia tego faceta, zdobędziesz pieniądze i siostry będą bezpieczne. Siadam na ...
«123»