1. Sklep z bielizną


    Data: 25.07.2017, Kategorie: nastolatek, Mamuśki, młody, Autor: Sztywny, Źródło: Pokatne

    Miałem osiemnaście lat i wbrew temu, co możesz myśleć, nie byłem już prawiczkiem, kiedy wydarzyła się poniższa historia. Ku Twemu zawodowi nie będzie to też opowieść, jak straciłem dziewictwo z matką, szlifowałem kunszt z babcią i testowałem wytrzymałość z kuzynkami. Brzydzę się kazirodztwem i nie potrafię sobie wyobrazić, jak mógłbym spać z kimkolwiek z mojej rodziny. Moje doświadczenia ograniczały się do kilku koleżanek, nawet trójkąta, ale wszystkie dotychczasowe ekscesy bladły przy ostatnim romansie. Byłem trochę maminsynkiem i oczekiwałem, że pewne sprawy zostaną załatwione za mnie. Dlatego przeważnie bieliznę kupowała mama, a ja niczym się nie przejmowałem, oczekując, że świeżo wyprana bielizna już na mnie czeka. Jednakże rozpoczynając współżycie, pojawiła się rosnąca chęć odseparowania rodzicielki od siebie. Już nie podobało mi się, kiedy wchodziła do łazienki, gdy brałem prysznic. Drażniło mnie, że majtki, które miały podkreślać walory prawdziwego mężczyzny, wybierane były przez kobietę, której zalety mojego ciała nie powinny już interesować. Obruszony ingerencją w ubiór, postanowiłem samodzielnie zaopatrzyć się w majtki. Udałem się do sklepu z bielizną, prowadzonego przez przyjaciółkę mamy, Martynę, gotowy na szybkie i udane zakupy. W jakim byłem błędzie, zrozumiałem już w pierwszej chwili, gdy przystąpiłem próg. Pułki uginały się od biustonoszy i majteczek: polskie, włoskie, chińskie, białe, czarne, kolorowe, z push-up'em i bez, koronkowe i gładkie… długo by ... wymieniać. Stałem jak zagubiony, z jednej strony nie wiedząc, od czego zacząć, z drugiej przytłoczony erotyczną energią drzemiącą w, wydawałoby się, zwykłej odzieży. Dotychczas nie poświęcałem kobiecej bieliźnie nawet chwili mojej uwagi, traktując ją, jako wkurzającą przeszkodę do skarbów dziewczyny. Musiałem zrewidować swój pogląd. Konsternację zauważyła sprzedawczyni, koło trzydziestki, z ufarbowanymi na czarno włosami. Spięła je w warkocz, co normalnie uważam za mało atrakcyjne, ale Martynie pasowało. Miała mocny makijaż, maskujący niedoskonałości, pochodzące od nieubłaganego upływu czasu. Biust miała spory, ale podejrzewałem, że kobieta sprzedająca staniki zna różne sztuczki, by ten efekt osiągnąć. Ubrała się na czarno, a pod zgrabnym sweterkiem, przylegającym do smukłego ciała, wisiała miniówa, z typu „Możesz mnie wziąć w każdej chwili”. Ozdobne pończochy również robiły wrażenie i brakowało jedynie seksownych szpilek, które dla wygody zastąpiła równie czarnymi balerinkami. Kiedy zobaczyłem, jak na mnie patrzy, poczułem się jak zwierzę w potrzasku. Dziwne wrażenie, biorąc pod uwagę, że dotychczas nie okazywała mi takiego zainteresowania, a przecież była częstym gościem w naszym domu. Aż do teraz, nie myślałem też o niej jako seksualnym obiekcie. - W czym mogę ci pomóc, przystojniaku? - Modulowała głos, nadając mu trochę przesadzonej zmysłowości. - Ja po majtki. - Chociaż uważam się za dość elokwentnego gościa, musiałem przyjąć moją lingwistyczną kapitulację w otoczeniu kobiety. ...
«1234...8»