1. Konsternacje (II)


    Data: 06.07.2017, Kategorie: ostrzeżenie, Brutalny Sex, rodzina, Incest, Autor: valkan, Źródło: Pokatne

    - Sylwia, ty dziwko wracaj tu natychmiast. - Krzyk ojca roznosił się po lesie, niczym po wielkiej hali. Bardzo dobrze znany i często słyszany był mi głos pijanego, wydzierającego się na mnie ojca. Wybiegłam przez tylne drzwi naszego domu i wypadłam na drewniany taras. Na boso, gdyż nie zdążyłam włożyć butów. Miałam wtedy szesnaście lat i byłam bogata. Nie, nie, to mój ojciec był bogaty. Mieszkaliśmy w trójkę (ja, ojciec i moja matka) w dużym domu pod prowincjonalnym miasteczkiem, który otaczał las. Mój "kochany tatuś” miał na imię Waldek, ale wszyscy mówili na niego Wladi. Policja także. Ojciec był drobnym, ale ciągle rozwijającym się gangsterem. Nigdy przed nami tego nie ukrywał. Ale dla mnie nie miało to żadnego znaczenia, dla mnie był najgorszym człowiekiem na świecie, którego nienawidziłam z całego serca. Był potworem, tyranem i według mnie człowiekiem niemającym żadnych zalet. Gwałcił mnie odkąd skończyłam czternaście lat, a matkę chyba od zawsze, chociaż nigdy w mojej obecności. Nie widziałam, żeby kiedykolwiek uderzył mamę, ale wiem, że to robił. Nie da się ukryć licznych siniaków i zadrapań na całym ciele. Zawsze zastanawiałam się jak ona to wytrzymuje, jak można od tylu lat z takim człowiekiem dzielić łóżko. Dotyk zimnych desek drewnianego tarasu nie był przyjemny. Była sierpniowa noc, a wieczory o tej porze roku w lesie są zawsze chłodne. Dobiegłam do niskiej balustrady werandy i oparłam się o nią plecami. Spojrzałam na przeszklone drzwi balkonowe i ujrzałam w ... nich ojca, który już mocno się zataczał od wypicia zbyt wielu drinków. Przerażało mnie jego spojrzenie, nienawistne i zarazem pożądające mojego ciała. Byłam ubrana tylko w lekką, letnią piżamkę. Bluzeczkę na cienkich ramiączkach i króciutkie szorty, ledwo zakrywające pośladki. To oczywiście prezent od "tatusia”. Nie namyślając się zbyt długo, przełożyłam szczupłe nogi przez barierkę i przeskoczyłam na drugą stronę, upadając na ostry żwir. Jęknęłam z bólu, gdyż kawałki kamyczków wbiły się w moje nagie kolana. Usłyszałam chrapliwy śmiech ojca i krzyk matki: - Wladi, wracaj do domu! - Stul pysk, zdziro - odszczeknął ojciec i podszedł do barierki. Znów spojrzał na mnie siedzącą na żwirze i trzymającą się za skaleczone kolano. Widziałam w jego oczach szaleństwo, które z każdą sekundą się pogłębiało. - Teraz zobaczysz, co grozi za nieposłuszeństwo wobec ojca. Wladi przeszedł przez barierkę i stanął nade mną. Wstrzymałam oddech i zamknęłam oczy czekając na cios. Nie uderzył mnie, tylko podparł się o boki i roześmiał pijackim bełkotem. To dodało mi sił, chwyciłam garść żwiru i rzuciłam mu prosto w twarz. Szybko zerwałam się z ziemi i nie zważając na ostre kamienie wbijające się w moje nagie stopy, pobiegałam między drzewa. Wladi ryknął ze złości i próbował podążyć za mną. Po kilku krokach zatoczył się i głośno upadł na bok. Chyba nienawiść dodała mu sił, bo szybko się podniósł i ruszył z powrotem za mną. W lesie było bardzo ciemno, ale biegłam ze wszystkich sił, kalecząc sobie nogi o ...
«1234...»