1. Daniel... (I)


    Data: 04.07.2017, Kategorie: Trans, Sex grupowy, Autor: Betesda, Źródło: Pokatne

    W mojej "firmowej" skrzynce znalazłem zaproszenie na więcej niż party. Kilkanaście tygodni temu dostałem z losowania super zlecenie na ekspertyzę. Szybko zorientowałem się, że mogę dosyć łatwo zgarnąć kasę za zlecenie, bo miałem wcześniej materiały i akurat świetnie podpasował mi problem. Poza tym czułem, że zleceniodawca zrobi na tym niezły interes. A to otwiera okazję dla kolejnych zleceń. Łatwych ale uczciwych i dających mi niezły luz po miesiącach mitręgi. Tak, moja ekspertyza przyniosła im sukces. Z tej okazji wpadli na pomysł wydania przyjęcia, na które mnie zaprosili. To tylko trzy godziny lotu, wszystko płacą... Ale na zaproszeniu było ich zdjęcie. Jego i jej. Byli parą, chyba małżeństwem. Gdzieś tam na stronie firmy coś takiego było napisane. Nie zwracałem uwagi na to, ale to zdjęcie na zaproszeniu. Ona, Anna, leciutko śniada, szczupła twarz. Figlarnie ciemne oczy, ładna linia brwi, delikatny kształt nosa i jak ręka malarza przepiękne usta. Język mi drgnął na myśl jakie słodkie wnętrze mogą kryć te usta. Piękna, smukła szyja, zakończona obojczykiem przypominającym rozpięte skrzydła jaskółki. Dekolt świetnie skrojonej sukienki ni to skrywał ni odsłaniał prześliczną linię jej piersi. Nie za duże, nie za małe. Belle... Sukienka subtelnie jakby opinała całe jej ciało, a jednocześnie była zwiewna. Talia tak łagodnymi łukami przechodziła w biodra, a między nimi refleksy światła zdawały się ukazywać kuszące jej podbrzusze. Czy tam gdzie oczami wyobraźni początek i koniec ... miały jej uda skrywane były równie kształtne wargi okalające tajemnicę kobiecości... Obraziłbym ją, gdybym o jej nogach powiedział, że doskonalsze od gazeli czy antylopy. Były doskonałością. Moje usta parzyły pragnieniem jej ust i czeluści muszelki. Mój język wyobrażał sobie swoje szaleńcze poczynania w Niej. W jej ustach, w jej perlistej grocie. Moim podbrzuszem wstrząsnęło kilka gwałtownych drżeń i skurczów. Dotknąłem swoich piersi, zacząłem głaskać swoje podbrzusze. I wtedy wróciła "pamięć". Między moimi nogami nie mięciutkie wargi wilgotne z podniecenia. Lecz nabrzmiały męski członek... Chociaż też wilgotny na czubku... Czemu, czemu nie poddałem się jakimkolwiek zabiegom. Czemu nie mam piersi, które mógłbym dać jej do pieszczenia i całowania. Jedynie to, co udało mi się trochę "podreperować" hormonami. Ale niewiele. Bo w otaczającym mnie świecie byłem przecież mężczyzną. Na co dzień w garniturze, dzięki czemu mogłem skryć swoje piersi, a marynarka przykrywając biodra kamuflowała kształt moich bioder i ich skłonność do kołysania... On, Robert. Męski przystojniak. W dobrze skrojonym garniturze, opalony, szczupły, chociaż widać było jego lekko zarysowaną muskulaturę. Jednak w jego oczach, kształt jego ust i dłoni... Zastanowiły i wzbudziły lekkie podniecenie. I znowu chłodny powiew. Jak mu się bym oddał, by niczego nie się nie domyślił. Ustami? Samymi ustami... Ani Robert ani Anna nie wiedzieli kim jestem. Nie mężczyzna, nie kobieta, nie shemale, nawet nie hermafrodyta. Ale ...
«1234...8»